Huculska kulesza – mamałyga z bryndzą.

Huculska kulesza, czyli mamałyga z bryndzą to tradycyjne danie karpackich pasterzy, którzy często jedli ją zamiast chleba podczas wypasu owiec.

O mamałydze huculskiej i genezie jej powstania wiele można dowiedzieć się z książki Oskara Kolberga, który zajmował się badaniem europejskiego folkloru.

W jego wielotomowym dziele „Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce” znajdują się informacje o tej kuchni regionalnej i o kulturze karpackich pasterzy.

Kolberg zaznaczał, że podstawę ich pożywienia stanowiły: bób, groch, kukurydza, fasola, kapusta i oczywiście produkowany przez nich samodzielnie nabiał, a mięso jadali bardzo rzadko.

Wspomnianą przez Kolberga kukurydzę chłopi huculscy przerabiali na drobną kaszkę, z której gotowali mamałygę, często wymieszaną z pokruszoną bryndzą.

I to właśnie jest huculska kulesza.

Potrawa ta nadal jest dosyć popularna wzdłuż Karpat na terenach południowo-wschodniej Polski, Ukrainy, Słowacji i Rumuni.

Proporcje dla 4 osób.

Składniki:

– 300 g kaszy kukurydzianej ( 1,5 szklanki o poj. 250 ml )
– 750 ml mleka
– 750 ml wody
– 250 g owczej bryndzy
– sól, pieprz czarny mielony
– 1 łyżka masła

Sposób przygotowania:

Wodę z mlekiem zagotowujemy, zmniejszamy ogień i wsypujemy do garnka ciągle mieszając 1/3 kaszy kukurydzianej. Po minucie wsypujemy powoli resztę i dodajemy pół łyżeczki soli.

Kaszę gotujemy na małym ogniu zgodnie z podanym czasem na opakowaniu i trwa to około 15 minut – musimy ją bardzo często mieszać, żeby nam się przypadkiem nie przypaliła.

Gotowa kasza ma konsystencję kleiku lub rzadkiego puree.

Do gotowej mamałygi dodajemy 1 łyżkę masła oraz 200 g owczej bryndzy ( ilość bryndzy zależy od indywidualnym preferencji, więc możemy dać jej więcej lub mniej ) i całość mieszamy.

Na koniec doprawiamy solą i pieprzem.

Po nałożeniu do miseczek lub na talerze posypujemy każdą porcję pozostałą bryndzą.

Huculską kuleszę można dodatkowo okrasić stopioną słoninką, boczkiem lub śmietaną.

Tak jak pisałem kulesza ma konsystencję kleiku, ale można ją zrobić bardziej płynną lub gęstszą ( wystarczy dodać więcej lub mniej mleka, albo wody). Taką gęstą kuleszę możemy po wystudzeniu kroić i jeść na zimno, podsmażyć sobie z cebulą lub skwarkami lub wrzucić do potrawki z kurczaka.

Potrawę można też zrobić z błyskawicznej kaszy kukurydzianej, ale wtedy gotujemy ją o wiele krócej, a stosunek płynu do kaszy będzie inny. Dokładne informacje znajdziemy na opakowaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.