Pyzy kartoflane włochate – wersja pierwsza.

Pyzy kartoflane możemy zrobić na kilka sposobów i wszystko zależy od ilości kartofli gotowanych w stosunku do tartych surowych oraz od rodzaju użytej mąki lub skrobi.

Do wyboru mamy skrobię ziemniaczaną lub kukurydzianą, albo mąkę kartoflaną (ziemniaczaną) lub pszenną (ewentualnie kukurydzianą).

Należy pamiętać, że skrobia ziemniaczana to nie jest to samo co mąka kartoflana (ziemniaczana) – niestety w Polsce praktycznie nie jest dostępna, ale w Niemczech można ją kupić bez problemu prawie w każdym sklepie.

Polecam artykuł poniżej:

Mąka a skrobia ziemniaczana

Do pyz kartoflanych nie dodaje się jajka, żeby nie były zbyt twarde, ale jak ktoś chce na siłę dodać to proponuje same żółtko – trzeba będzie wtedy dodać więcej skrobi lub mąki.

W każdej z wersji smak naszych pyz będzie się różnił i żeby wybrać ten, który nam najbardziej pasuje musimy zrobić samemu i za każdym razem inaczej.

Barwa naszych pyz w dużej mierze będzie zależeć od rodzaju użytych kartofli oraz od czasu przez jaki starte surowe kartofle stoją nie zmieszane z gotowanymi.

Pyzy kartoflane można zrobić sobie wcześniej, a następnie po ulepieniu oraz ułożeniu na talerzu przykryć folią spożywczą i przechowywać w zimnym miejscu (lodówka – balkon lub weranda zimą) maksymalnie 2 dni.

Pyzy robione i gotowane od razu będą jeszcze w miarę jasne, a po jednym lub dwóch dniach oczekiwania na gotowanie będą coraz bardziej ciemniały – w smaku różnica jest niewielka.

Poniżej pierwsza wersja pyz kartoflanych ze skrobią ziemniaczaną oraz stosunkiem kartofli 1 do 2 ( 1 część gotowanych i 2 części surowych tartych ).

Zamiast części skrobi ziemniaczanej dodałem mąkę kukurydzianą.

Składniki:

– 2 kg kartofli przed obraniem
– 8 kopiatych łyżek skrobi ziemniaczanej lub 6 łyżek skrobi ziemniaczanej i 2 łyżki mąki kukurydzianej 
– sól

Sposób przygotowania:

600 g obranych ze skórki kartofli ( około 1/3 całości ) gotujemy w osolonej wodzie, przeciskamy przez praskę i studzimy, żeby były letnie.

Resztę kartofli po obraniu trzemy na tarce z małymi oczkami, odciskamy na sicie, a płyn zlewamy do miseczki. Po kilku minutach płyn znad osadu wylewamy, a pozostałą na dnie skrobię dodajemy z powrotem do gotowanych i tartych kartofli.

Dodajemy pół łyżeczki soli i wyrabiamy ciasto – można do masy dodać od razu ilość skrobi podanej wyżej w przepisie lub jeżeli komuś nie chce się odmierzać to proponuję zrobić jak z kluskami śląskimi.

Wyrównujemy masę w misce i wybieramy czwartą część, a na to miejsce wsypujemy skrobię, żeby była mniej więcej na równi z masą (tak jak na zdjęciach).

Osobiście użyłem 6 kopiatych łyżek skrobi ziemniaczanej i 2 łyżki mąki kukurydzianej.

Wszystko jeszcze raz wyrabiamy i wilgotnymi dłońmi lepimy kulki o średnicy około 4 cm podsypując je skrobią ziemniaczaną, żeby się nie kleiły do stołu lub talerza.

Gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie około 6-8 minut od czasu wypłynięcia na wierzch i ponownego zagotowania wody.

Jak pyzy wypłyną na wierzch i zaczną się gotować to zmniejszamy płomień palnika.

Czas gotowania zależy od wielkości naszych pyz i najlepiej po 6 minutach wyciągnąć jedną, a następnie przekroić ją i spróbować.

Pyzy polecam podać z podsmażoną na maśle cebulką, stopioną słoninką, boczkiem, pieczarkami z cebulką lub jako dodatek do mięs z sosami.

 

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.