Powidła śliwkowe.

Prawdziwe powidła nie potrzebują cukru – potrzebne są tylko odpowiednio dojrzałe, miękkie i pomarszczone śliwki (najlepsze węgierki). W takich śliwkach jest odpowiednia ilość cukru, wystarczy je w odpowiedni sposób wygotować i wysmażyć.

Potrzebujemy dojrzałe śliwki, duży metalowy garnek (fajnie jak ma grube dno), długą drewnianą łyżkę i dużo cierpliwości.

Składniki:

Na 7 l garnek 8 kg węgierek – gotowych powideł około 4 kg.

Sposób przygotowania:

Śliwki umyć, wypestkować (odrzucić robaczywe) – wrzucać partiami do garnka, dodać z 1/3 szklanki wody na początek, żeby nam się nie przypaliły od razu i gotować na średnim ogniu.

Jak wrzucimy wszystkie to można przykryć garnek pokrywką i tak gotować około godziny od czasu do czasu mieszając. Po tym czasie ściągamy pokrywkę i zmniejszamy ogień w palniku na minimum – gotujemy drugą godzinę mieszając co kilka minut.

Odstawiamy odkryty garnek, żeby nam odparował, przykrywamy jak wystygnie.

Osobiście smażę śliwki około 4-5 dni codziennie po 2-3 godziny.

Codziennie podgrzewam na początku na średnim ogniu często mieszając, żeby je zagrzać, a potem zmniejszam na minimalny ogień i pilnuję mieszając co kilka minut.

Im są gęściejsze tym bardziej trzeba pilnować i często mieszać, żeby nam się nie przypaliły, a jak już to się zdarzy to po prostu przełożyć do innego garnka (bez spalenizny z dna).

Gotowe powidła to takie, kiedy z łyżki się nie leją, a spadają zlepionymi kawałkami.

Gorące nakładam do wyparzonych w piekarniku słoików, zakręcam mocno i dodatkowo pasteryzuję w piekarniku około 25 minut w temp 130 C.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.