Prażone nerkowce.

Każdy ma jakąś słabość do smakołyków – u mnie to czekolada (pod każdą postacią), makowce, serniki i własnoręcznie uprażone nerkowce (niestety gotowe sklepowe są miękkie, często przesolone oraz czasami pachną stęchlizną).

Nerkowce muszą być dobrej jakości – jak najmniej połamanych, a wtedy będzie mniej spalonych oraz gorzkich po uprażeniu.

Ktoś powie, co to takiego uprażyć orzechy, a tak naprawdę to w większości przypadków jak się nie przyłożymy to wychodzą mało chrupiące lub zbyt przypalone i gorzkie.

Nerkowce bardzo szybko się przypalają i nie można podczas prażenia zostawiać je bez nadzoru.

Mój sposób na prażenie nerkowców:

– 500 g nerkowców nie solonych
– 1-1,5 łyżki oleju rzepakowego (różne są nasze domowe łyżki – u mnie wystarcza 1, ale musicie sami po pierwszym prażeniu stwierdzić, czy nerkowce są dobre, czy zbyt tłuste, albo zbyt suche)
– 1 łyżeczka z czubkiem soli

Na gorąca patelnię (może być teflonowa) wlewam jedną łyżkę oleju rzepakowego i wsypuję od razu 500 g nerkowców, zmniejszam od razu ogień w palniku na minimum i mieszam, żeby całość natłuścić.

Dodaję po 2-3 minutach jedną łyżeczkę z czubkiem soli i dalej mieszam co 15-20 sekund – nie można dopuścić do tego, żeby nerkowce od razu złapały spaleniznę, bo będą gorzkie.

Nerkowce podczas prażenia miękną, a kiedy nabiorą rumianego koloru (trwa to kilkanaście minut) przekładam razem z patelnią na bok i pozostawiam do całkowitego wystygnięcia mieszając na początku co 30 s, a później co 1-2 minuty.

Kiedy wystygną to przekładam je na sito i delikatnie potrząsam, żeby pozbyć się nadmiaru soli.

Po wystygnięciu są idealnie chrupiące i znikają bardzo szybko (szczególnie przy piwie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.